...
norweski to śmieszny język.
o głowę tłucze mi się jedno słowo : fail.
i nie jestem pewna dlaczego.
może to przez to, ze widziałam je u Ciebie na twitterze.
jak to okresliłeś : że szwendanie się tu Ci nie wyszło. że był to fail.
och, może za bardzo to patetycznie zabrzmiało.
ale ostatnio, określenia wcześniej patetyczne, teraz wydają mi się bardzo przyziemne.
teraz to rozumiem.

niesamowite są te zdjęcia. i niesamowite jak on cieszy się życiem.

przeczytałam cały, małym druczkiem napisany tekst po angielsku, niewiadomej długości, ale spory. [ML]
i dało mi to trochę do myślenia. albo nawet coś zmieniło.
wniosek z tej lektury? - mam czas...



by Gem.| 2011-09-01 22:02:19 | skomentuj! (0)
chaos
mogłabym powtórzyć notkę wcześniejszą, ale czy to ma sens?
nie wiem nawet kto to czyta, o ile jeszcze ktoś czyta.
a w sumie jest to ważne, kto to zobaczy.

ważne, bo nie wiem jak to powiedzieć.
jak napisać, też nie wiem. jak zaśpiewać, tym bardziej.
jak zatańczyć, może byłoby z tym lepiej. choć znalezienie odpowiedniej piosenki zajęłoby mi rok pewnie.

boje się, że to co robię, i to co przeżywam, może być bez znaczenia dla wszystkich, oprócz mnie.
boje się sytuacji, z których nic nie wynika. które wydają się być ważne, a tak naprawdę nie zmieniają nic.
boje się podjęcia decyzji.

ale wiem, że wystarczy kilka słów. i pewnie podjełabym to ryzyko.

wspomnienia różne wróciły do mnie z pełną mocą.
i boli mnie to niesamowicie.
bo nie wiem co ze sobą zrobić.
i przeżywam różne skrajne emocje, często jednocześnie.

nie chcę się tak czuć.
bezradna, rozłożona na łopatki.
niech się coś zmieni.
proszę.

by Gem.| 2011-07-15 03:02:40 | skomentuj! (2)
Lęk.
wielki,
potężny,
wgniatający w ziemię.

zdecydowanie za dużo go. nieprzerwanie. stały. ciągły.

boję się sprawdzać, czytać, angażować,
boję się jakby większości prostych czynności.

zniewolona.


staram się wmówić sobie, że wszystko jest w porządku.
że się nie boję.



[i:: dużo Białostockich przemyśleń.]

by Gem.| 2011-06-20 22:06:10 | skomentuj! (0)
nie chcę nic mówić. chyba po prostu nie mogę.
przeczytałam wpis.
następnym razem muszę pamiętać, żeby sama najpierw napisać.
zdecydowanie.

siedzę z tym wszystkim sama tu,
[a znajomi przypominają mi, że dawno już mają wakacje.
głupia ja, jak zwykle nieogarnięte stworzenie.
brak mi muzycznego ja...
i teraz jest czas którego się boję bardzo, bo zaczynam gubić taneczne ja.
ja wiem, mój słomiany zapał. ale... ale myślałam, że to tu nie będzie miało zastosowania]

już jest lepiej, bo w końcu mogę zadzwonić.
choć jeszcze nie jest tak jak było wcześniej,
dlatego śpieszy mi się, żeby być na miejscu,
być w centrum tego małego świata.
ale już niedługo.

i już niedługo. naprawdę. sprawy wezmę w swoje ręce.
będę miała dłuższy czas, żeby się ogarnąć.
żeby tak nie pędzić bezwiednie, zawieszona jak marionetka.

coś mnie uszkodziło. ale to chyba nie Ty, Ty który mówiłeś że to mi się właśnie stanie.
ostatnio widzę w swojej głowie różne rzeczy. ale to nie możesz być Ty właśnie.
to inny rodzaj potłuczenia, połamania, uszkodzenia.
najgorsze jest, że ja po prostu nie wiem, jak mam się poskładać.
jak wrócić.
i na co dzień praktycznie staram się nie widzieć i nie rozglądać,
i nie czuć i nie koncentrować.
tylko po to, zeby nie wiedzieć, że coś ze mną nie tak.

to strasznie, to przerażenie przy każdym nowo poznany człowieku.
i straszne, że tak bardzo boję się relacji, na choć trochę głębszym poziomie.

mimo, ze ostatnio się nie widzimy, to myślę,
że trze trzy miesiące odczuję.
po raz pierwszy nie będę mogła zadzwonić kiedy chcesz, i kiedy chcę ja.


chciałabym Ci/jemu/jej/im zatańczyć coś prawdziwego.
żebyś zrozumiał/a. żeby było widać. żeby było czuć.
żeby to coś znaczyło.

by Gem.| 2011-06-09 00:46:27 | skomentuj! (0)
nocne krajobrazy... "posiadam wiarę w niemożliwą moc. potrafię, jeśli chcę rozświetlić mrok"
takie słowa powinny padać codziennie,
najlepiej z rana, bo wiem, że ciągną mnie w górę,
dają motywacje i siłe do działania,
sprawiają, że zaczynam myśleć w drodze do domu.

chcę czegoś więcej.

nie chcę tak siedzieć.



ostatnio, decyzje podjęto za mnie.
decyzje, której ja się bałam.
która może okazać się dobrą decyzją.
ale to się jeszcze okaże,

dziś akurat lubię być sama w mieszkaniu, jak nigdy.
dziś contemporary miota mną po całym pokoju, nakładając mi słuchawki na uszy.

chciałabym pojechać do domu, chciałabym Cię zobaczyć. Ciebie, was, i tego nowego malucha.

by Gem.| 2011-06-03 23:24:25 | skomentuj! (0)
zawsze mówię, zawsze nie robię.
dużo. wszystkiego. dużo.

ostatnio patrzę na siebie jak na kogoś obcego.
szokuje mnie to nieprzeciętnie,
bo niby to ja, i moje słowa ale wypowiedziane w taki sposób jakiego ja nigdy nie umiałam, nie używałam, nie znałam.
i dziwi mnie to bardzo, i nie wiem co o tym myśleć.
ale to chyba nie są negatywne odczucia.

dawno temu, kiedy to wszystko jeszcze coś znaczyło,
kiedy to wszystko miało sens.
należę do nich, do tych co to zastali jeszcze sens na tym świecie,
kiedy relacje były głębsze, i nie każdy taki sam,
kiedy były wielkie dramaty i uczucia.

brakuje mi tego.

zbyt płaskie, jest to tu. i ludzie zbyt płascy.

by Gem.| 2011-03-21 00:01:43 | skomentuj! (0)

gości[e]







blog.pl